Królewicz myślał sobie, że ona to za pokutę musi czynić. Królewicz odjechał na wojnę, a ona porodziła syna. Wtedy czarnoksiężniczka, której córki nie wziął za żonę, zabrała jej syna ze złotą główką i wrzuciła w studnię, a psa podłożyła i napisała do królewicza, co pojechał na wojnę: "Miała ci rodzić syna ze złotą główką, a porodziła ci psa". Królewicz pisze: "Niech tak będzie do mojego przyjazdu. Czy pies, czy człowiek - to wszystko jest moje".
A jak drugi raz musiał jechać na wojnę, porodziła córkę, co miała złote włoski.
— Ścierpimy je mężnie nie wydając ani jednego dźwięku skargi.
— Mylisz się! Mówię poważnie. Między Szoszonami a Upsarokami topór wojenny jest zakopany. Kanteh-Pehta, znakomity mąż leków Upsaroków jest naszym przyjacielem. Może wraz ze swoimi wojownikami wrócić cało do swoich wigwamów.
— Uff! Znasz mnie?
— Brak ci ucha, a poza tym widzę na tobie bliznę. Poznałem cię po tym.
— Skąd wiedziałeś o tych znakach?
— Opowiadał mi o tobie twój brat Szunka-szetsza, Wielki Pies.
— A więc
kursy językowe go?!
— Tak.
— Chodźcie! Obejrzymy dokładniej.
Zamiast czekać aż wróci, wszyscy pojechali za nim. Naraz rozległo się wojenne wycie, aż ziemia zadrżała. Z głębi wyskoczyła znaczna ilość Indian i w sekundę potem czterej nierozsądni biali byli już okrążeni. Wysoki, szczupły i wysuszony Indianin z ozdobami wodza na głowie, zawołał łamaną angielszczyzną:
— Poddajcie się, bo zabierzemy wam skalpy!
Zaskoczeni biali zrozumieli, że opór nie ma najmniejszego sensu.
— Do licha! — krzyknął Jemmy po niemiecku.
speedfan skrypt rate internet total commander program steam watykan Jezdnia pracowita ciekawie krzyczy stylistyczne wiatraczki.